Uzyskanie czystej rasy bydła Limousin jest jednym z najważniejszych celów rodziny Sochów, prowadzących chów bydła w Rusinowie (woj. zachodniopomorskie). Stosując metodę wypierającą, dążyli oni (w momencie pisania artykułu) do tego już 15 lat (z czego 5 lat metodami ekologicznymi). Czyni ich to jednymi z najbardziej doświadczonych hodowców bydła Limousin w Polsce.  

Dlaczego Limousin?

– To najlepsza rasa mięsna. Jest na nią bardzo duży popyt. Poza tym jest bardzo odporna i silna. Nie sprawia problemów przy porodach. Przy gospodarowaniu ekologicznym ich odporność dodatkowo wzrasta. Gdy wcześniej  gospodarowaliśmy konwencjonalnie często musieliśmy wzywać weterynarza, bo nagminnie wstępowały problemy z oddawaniem łożyska. Odkąd zaczęliśmy gospodarować ekologicznie problem  zaczął zanikać. Bydło jest silniejsze i zdrowsze – przekonuje Ludwik Socha. 

Metodę wypierającą chowu wybraliśmy dlatego, że jest ona tania i bezpieczna. Z drugiej strony ma też wadę, bo jest długotrwała. Na początku posiadaliśmy własne stado krów rasy czarno-białej. Krowy i odchowywane od nich potomstwo postanowiliśmy systematycznie inseminować nasieniem różnych buhajów mięsnej rasy Limousin. W ten sposób, w kolejnych pokoleniach dolew krwi rasy Limousin jest coraz większy Obecnie w naszym stadzie większość krów matek ma już znacznie ponad 75 proc dolewu krwi tej rasy Zakup matek czystej krwi byłby bardzo drogi i nas na to nie stać – dodaje. Obecnie hodowla liczy około 50 sztuk bydła: 19 krów, 11 rocznych jałowic, 5 byczków i 15 małych cieląt. – Aby utrzymać rodzinę z hodowli bydła potrzeba przynajmniej 40 matek. Przy mniejszej ilości jest to bardzo trudne ze względów ekonomicznych – twierdzi gospodarz.

Karmienie cieląt

W gospodarstwie państwa Sochów, (Pan Ludwik przekazał już formalnie gospodarstwo synowi Jackowi i jego żonie Anecie i oni są obecnie jego prawnymi właścicielami) sporo krów matek ma nadal dosyć duży dolew krwi rasy czarno-białej. To stwarza dodatkowe problemy w chowie, bo cielęta od danej matki nie są w stanie wypić wszystkiego mleka. Przebywając na wolności na pastwisku krowy nie dopuszczają innego cielaka, bronią się przed tym. Nie chcą także dawać się zdajać ludziom. Gospodarze muszą przeprowadzać zdajanie nadmiaru mleka w oborze, aby nie dochodziło do chorób wymion.

Matki zganiane są z pastwisk trzy razy dziennie. Gdy są już na uwięzi wtedy dopuszcza się do nich cielęta, w razie potrzeby zdaja się nadmiar ręcznie. Zaganienie bydła i pilnowanie zdajania to dodatkowa praca, wymagająca na dodatek dobrego rozeznania stada. Z krowami czystej rasy Limousin takich problemów już nie będzie, bowiem mają one bardzo małe wymiona i dają stosunkowo mało mleka, tylko tyle by wykarmić jedno cielę. – Funkcjonuje prosta prawidłowość, że im wyższy procent dolewu krwi mięsnej rasy Limousin, tym mniej mleka dają krowy – mówi gospodarz Ludwik Socha. Do udoju mleka na własny użytek gospodarze trzymają jedną krowę rasy HF.

Żywienie bydła

Lato krowy spędzają na rozciągających się wokół gospodarstwa pastwiskach liczących sobie około 15 ha. Podzielone są one na 8 kwater. Musi ich być stosunkowo dużo, aby rośliny szybciej odrastały. Obserwując zachowanie się bydła, Ludwik Socha doszedł do wniosku, że krowom zdecydowanie bardziej odpowiadają dzikie trawy niż te wysiewane. Jeśli mają możliwość wyboru, decydują się na tę trawę, która nie była wysiewana, ale wyrosła dziko.

Kiedyś, gdy krowy miały do wyboru zieloną wysianą łąkę i ugór, najpierw wyczyściły dokładnie z zieleni ugór. Dopiero później przeniosły się na łąkę –wspomina. Zimą krowy karmione są przede wszystkim słomą i sianokiszonką. Pod względem żywieniowym są raczej mało wymagające. –Jeśli zapewni im się śrut, słomę i wodę, to wytrzymają w niezłej kondycji całą zimę. Nie potrzebują dużych ilości wody, gdyż dają bardzo mało mleka –mówi rolnik. Dla krów przygotowywana jest także kiszonka (żyto z wyką ozimą).

Z pozyskaniem pokarmu dla bydła gospodarze raczej nie mają problemów. Zapewniają je plony z 89 ha pól (ziemia w większości to IV klasa, ale bywa też V i VI) uprawnych, na których uprawiane są: żyto (20 ha), pszenżyto (10 ha) i w mniejszej ilości: rośliny motylkowe oraz łubin. Jako płodozmian kiedyś stosowany był łubin, teraz gospodarze preferują peluszkę. Ok. 8 ha zboża nawożonych jest obornikiem. Na tej ziemi rośnie jęczmień lub mieszanki. Gospodarze posiadają też 9,5 hektarową plantację porzeczek. Między nimi wsiewana jest trawa z koniczyną, wykorzystywana później do sianokiszonki.

Nadmiar zbóż jest sprzedawany. –Póki co, sprzedajemy zboża w konwencji, gdyż przy takiej wielkości gospodarstwa, w grę wchodzą tylko bardzo duże ilości – mówi gospodarz. Na stanie gospodarstwa jest magazyn do przechowywania zbóż.

Karol Przybylak (tekst napisany w 2008 roku)

23ekoarka-3-2008

Pełna wersja artykułu, wiecej zdjęći i dane kontaktowe gospodarstwa w numerze 3/2008 Eko Arki, sprawdź na Wydawnictwo Gaj.pl