Nasilające się uczulenia własne i dziecka były jedna z zasadniczych przyczyn przenosin z miasta na wieś i rozpoczęcia gospodarowania ekologicznego przez Małgorzatę Bliskowską  w Gorzeszowie koło Kamiennej Góry w Kotlinie jeleniogórskiej. W ciągu zaledwie kilku lat Zielone marzenie” zdobyło już sporą grupę klientów którym oferuje cała gamę warzyw, także przetwory z nich,  drób, mleko kozie oraz jego przetwory.

To głównie  choroba, coraz częstsze własne oraz syna uczulenia nasilające się po spożyciu jakichkolwiek produktów z konserwantami sprawiły że zainteresowała się uprawą ekologiczną. Niemały wpływ na decyzje miały też osobiste obserwacje wytwarzania żywności, jej przetwórstwa, także licznych absurdów z jakimi się spotykała w pracy w różnych zakładach sektora rolniczego.

Początkowo korzystałam z doświadczeń i inspiracji Jadwigi Łopaty. Zaczęłam uprawiać ogródek i kawałek pola przy domu na wsi w którym zamieszkałam. Najpierw były uprawy bez certyfikatu. Warzywa smakowały nam ale też  odwiedzającym dom  gościom. Z czasem zaczęli nas zachęcać do zwiększenia upraw i  chowu.  Wtedy zdecydowałam się rozwijając gospodarstwo i wystąpić o certyfikat

wspomina Małgorzata Bliskowska, właścicielka ekologicznego gospodarstwa „Zielone marzenie” .

Klienci z jarmarków

Udział w jarmarkach, spotkaniach szybko przysporzył kolejnych klientów. Włączyli się też w realizację lokalnego projektu „Ekopaczka” mającego na celu pomoc gospodarstwom ekologicznym w zbycie produktów

Na początku trzeba się pokazywać, trzeba wychodzić do klientów i jednocześnie umieć swój towar zaprezentować a nawet obronić przed tymi którzy nieświadomie wychowani na marketowej ofercie grymaszą. Trzeba klientów edukować. Ale trzeba też pamiętać ze przekona się najlepiej klienta tylko wtedy gdy się jest samemu mocno  przekonanym do tego co się robi i sprzedaje. Trzeba również umieć ocenić uczciwie wartość swego towaru. Ważna jest  bardzo szeroka oferta dostosowana do potrzeb klientów. Tutaj przydają się systematyczne rozmowy i poznawanie oczekiwań odbiorców. Potem trzeba się do nich maksymalnie dostosować, także dlatego że wielokrotnie klienci wręcz domagają się określonych produktów np. różnego mięsa  drobiowego. To właśnie sprawiło że zdecydowaliśmy się prowadzić chów kur, brojlerów, kaczek, indyków

– wyjaśnia gospodyni.

Refleksja powyższa jest również radą dla innych  odważnych rolników zamierzających prowadzić sprzedaż bezpośrednią i tym samym mających nadzieję na uzyskanie największej niezależności ekonomicznej, a także pewności utrzymania się na rynku. W trudnych czasach gdy kłopoty mają różne firmy skupujące duże partie produktów to ważny atut.

Od sera, warzyw po zioła i kozie wędliny

Gospodarując ekologicznie nauczyli się ciągle rozszerzać swoją ofertę i sprzedawać dosłownie wszystko co rośnie i powstaje w gospodarstwie. Najpierw sprzedawali różne podstawowe warzywa, ziemniaki zboża, owoce m.in. truskawki. Potem rozszerzyli to o nowalijki bardziej oryginalne rośliny liściowe np. rukolę, kilka odmian sałat, obecnie w ofercie ich aż 7, kozie mleko i  sery, drób, jajka, brojlery… Ale ciągle proponują klientom nowe produkty i przetwory… Dla przykładu w przydomowym ogrodzie na własne potrzeby posadzili i wysiewali sporo różnych ziół od melisy począwszy na majeranku skończywszy. Z czasem nadmiar zaczęli także zbierać i oferować klientom. Zioła pozyskują ręcznie i suszą na płachtach na strychu.

Oprócz ziół uprawianych pozyskują  zioła ze stanu naturalnego m.in. pokrzywę. W  ofercie obecnie są też razowe mąki, żury, jogurty z mleka koziego, sery twarogowe i podpuszczkowe, pasztety z gęsi kur, wędliny kozie. Wytwarzają z nadmiary owoców truskawek ocet truskawkowy. Ten oryginalny produkt bardzo przypadł klientom do gustu …..  Zamówienia pochodzą głównie z Wrocławia. Wielu nowych klientów zdobyli już z polecenia stałych odbiorców.  Zamówienia są przyjmowane do wtorku.  W każdą środę zaś towar jest rozwożony samochodem bezpośrednio do domów. Zajmuje to sporo czasu głównie z powodu korków.

Truskawki na talerz i ocet

Pierwsza większa plantacja deserowych truskawek odmiany Elkat powstała w 1997 roku. Elkat ma  twardy owoc, który łatwy jest w transporcie i doskonale sprawdza się w uprawie ekologicznej. Rolnicy starają się rozmnażać truskawki we własnym zakresie, głównie dlatego by uniknąć chorób. Otóż kiedyś kupili sadzonki kwalifikowane w szkółce. Okazało się  że przesłano im inną odmianę to na dodatek sadzonki były chore. Potem okazało się że choroba przyjechała wcześniej z materiałem matecznym z Zachodu Europu. Truskawki sprzedaje się bezpośrednio klientom, nadmiar oraz  mniejsze gorszej jakości owoce przerabiane są na ocet. Ten oryginalny i dosyć ekskluzywny rękodzielniczy produkt zyskał duże uznanie klientów.

Gleba „największe żywe zwierzę na ziemi”

Kiedy Małgorzata Bliskowska studiowała na wydziale rolnym Akademii Rolniczej we Wrocławiu  profesor od gleboznawstwa często powtarzał swym studentom że „Gleba jest to największe żywe stworzenie na Ziemi”. Dopiero przechodząc na ekologię w pełni zrozumiała prawdziwy sens tego określenia. Teraz stara się więc z Tym Stworzeniem Bożym współpracować tak by cały czas było ono żywe i karmiło rosnące na jego ciele rośliny.  – Może to też częściowo wyjaśnia nam dlaczego w ogrodzie i na polu tak dużo prac nadal trzeba wykonywać na kolanach, kłaniając się  żywej ziemi  wspaniałego dzieła Stwórcy. W ostatnich kilkudziesięciu latach spojrzenie na  Zycie na ziemi, spojrzenie na glebę zostało mocno wypaczone wskutek traktowania gleby głównie fizyko-chemicznie jako zbiorowiska składników mineralnych. Wszelkie analizy badania w zasadzie tylko tym aspektem się zajmują. Dlaczego? Przede wszystkim to wtórny skutek silnego propagowania sztucznego nawożenia mineralnego – stwierdza gospodyni.

Dla niej ważny jest zawsze stan całości gleby a nie jakiś tylko wybrany składnik, parametr. Bo co na przykład z tego że wszystkie składniki są w odpowiedniej ilości jak brakuje wody w okolicy korzeni, bo nie ma podsiąkania albo powietrza w glebie, co z tego że wszystko w glebie jest jak jest ona martwa wskutek zniszczenia bakterii itp. Dlatego rolniczka ceni sobie najbardziej próby wazonowe, bo one jednocześnie określają „ poziom życia w glebie”.

25ekoarka-1-2009
Podrozdziały:

Nie ma potrzeby walczyć z chorobami
Kiedy chwasty mogą stanowić ochronę
Zwierzęta zdrowsze dzięki prostocie
Luksusowe warunki nie polepszają odporności
Indyki na owsie

Znajdziesz w numerze 1/2009 Eko Arki, kup numer

W gospodarstwie odchowuje się sporo bo około 100 indyków. Wypraktykowano że bardzo dobrą paszą są dla nich nasiona owsa. Zwłaszcza w początkowej fazie odchowu podaje się go sporo. Młodym ptakom podawana jest też pokrzywa Z czasem podawana jest pasza coraz bardziej treściwa i ciężka. Indyki dostają wtedy mieszankę owsa z jęczmieniem i peluszką. Przechodzenie  jest stopniowe. Ptaki karmione są także ziarnem gryki. W karmieniu praktykowana jest zasada: podawać paszy do woli a nie wydzielać określonych porcji. Indyki dostają głównie ziarna, poza tym oczywiście  znajdują też dodatkowy pokarm na wybiegu w postaci zielonki, owadów itp.

Kury na jajka i mięso

W chowie ekologicznym najlepiej zdaniem gospodyni sprawdzają się kury ogólnoużytkowe, które znoszą jajka ale także mogą być odchowywane na mięso. Gospodyni ceni sobie  m.in. Sussexy, Rosy, Karmazyny. Mają one  jeszcze naturalne instynkty, chętnie drapią glebę na wybiegach, zjadają owady, trawę itp.  Nie jest zwolenniczką zielononóżek, ponieważ one są zbyt bojowe poza tym lubią wolność i  łatwo przefruwają przez ogrodzenia, zaś ich chów z zamknięciu byłby nieporozumieniem. Zielononóżki niosą również mniej jajek niż inne rasy. A z obserwacji gospodyni wynika, że klientom zależy głównie na jajku ekologicznym, mniej zwracają uwagi od jakiej rasy one pochodzą. Dlaczego propozycja sprzedaży im droższych jajek nie jest rozwiązaniem najlepszym.

Brojlery kupowane są partiami  zazwyczaj po 50 sztuk. Po wybiciu jednego stada kupowane jest kolejne. Zazwyczaj w tygodniu sprzedawane są 1-2 kurczaki, Bicie jest w przeddzień sprzedaży. Indyki również sprzedawane są na świeżo. Drób odchowywany jest na własnych paszach. Zakup specjalnej paszy ekologicznej jest zbyt drogi poza tym  dostawcy nie chcą dostarczać małych partii. Rolnicy tylko raz kupili gotową paszę, wtedy gdy ich własne zbiory zbóż były gorsze. Własna pasza dla brojlerów to głównie śruta owsa, jęczmienia i grochu. Dodatkiem jest pszenica

Kozy na głębokiej ściółce

Najlepszym rozwiązaniem dla kóz jest koziarnia na głębokiej ściółce. Obecnie do ich chowu przystawano drewniany budynek gospodarczy. W przyszłości gospodarzom marzy się koziarnia której ściany byłyby obkładane słomą W takich pomieszczeniach nawet zimą jest ciepło. Wszelkie podesty z drewna się nie sprawdzają bo szybko gnieżdżą się pod nimi szczury. Kozy od wiosny do jesieni wypasane są na pastwiskach. Praktykuje się ich wiązanie na łańcuchach. Dzięki temu lepiej wyjadana jest trawa i nie ma strat paszy. Gdy były puszczane luzem w ogrodzeniu niszczyły zbyt dużo  trawy, poza tym także uciekały. Zimą podstawę wyżywienia stanowią rośliny o dużej ilości włókna – bo tak też te zwierzęta odżywiają się w naturze – przede wszystkim siano. Po wycielaniach dostają też  badyle z kminku. To wpływa  na zwiększenie mleczności. Nie praktykuje się podawania ziarna. Oprócz siana i pewnej ilości soczystej paszy dostają też lizawki z pokrzywą Kozy są dojone ręcznie. Z mleka wytwarzane są domowym sposobem sery. Mleko zakwaszane jest naturalnie w garnkach. Potem na małym ogniu na gazie wytwarzany jest skrzep.

Zbigniew Przybylak

Pełna wersja artykułu, fotoreportaż i kontakt z gospodarstwem w numerze 1/2009(25) Eko Arki

Tekst Zbigniew Przybylak  Zdjęcia Karol i Zbigniew Przybylak