Uprawa dyni na pestki, dyni Hokkaido oraz fasoli na nasiona – to trzy kierunki, w których obecnie specjalizuje się gospodarstwo ekologiczne prowadzone przez Roberta Kuryluka.

Od przejęcia gospodarstwa po rodzicach, Robert Kuryluk z Holeszowa (gm. Hanna w pow. włodawskim, woj. lubelskie), wprowadził metody ekologiczne. Dziś wspomina: – Z punktu widzenia ekonomicznego było to nieopłacalne, ale moje rolnictwo miało raczej podstawy filozoficzne. Zaczynał od hodowli trzody, uprawiał zboża, warzywa – ziemniaki, marchew, buraki. W 1995 roku przyłączył się do Stowarzyszenia Ekoland i zmienił profil gospodarstwa, zrezygnował z hodowli.

robert-kuryluk-eko-uprawa-dyni2Już po roku dostał na płody rolne certyfikat Ekolandu, a po kolejnym roku jednostki certyfikującej Agro Bio Test. Odtąd powiększa areał, nawet w bieżącym roku dokupił ziemię. Obecnie uprawia żyto, grykę, orkisz, ale specjalizuje się w uprawie dyni na pestki, dyni Hokkaido oraz fasoli na nasiona: karłowej – Red Kidney i tycznej – Tarcza Hidatsa.

Zdobywanie i rozpowszechnianie wiedzy

Z rozpoczęciem pracy na roli poszerzał wiedzę, uczestnicząc w różnego rodzaju szkoleniach. Teraz sam w swoim gospodarstwie szkoli rolników zainteresowanych ekologią. W wyremontowanej stodole, jedno z pomieszczeń zamienia na salę wykładową i zaprasza chętnych na pokazy, wykłady, dyskusje. Obserwuje rynek.

Okazjami są wyjazdy na międzynarodowe targi Bifofach w Norymberdze, targi Organic Marketing Forum w Warszawie. Bierze udział w dożynkach ekologicznych w Przysieku i krajowych w Spale. Miał okazję zwiedzić gospodarstwa ekologiczne w Niemczech, Danii, Szwajcarii. Współpracuje z Instytutem Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach. Rezultatem wyjazdów są kontakty, jakie nawiązał z krajowymi i zagranicznymi firmami handlującymi żywnością ekologiczną. Przekonał się, że można znaleźć odbiorców, tylko boleje nad tym, że nadal bardziej opłacalne jest wysyłanie dobrej żywności za granicę.

W jego gospodarstwie zaopatrują się także indywidualni klienci, lecz tych ma niewielu. Ziemie w okolicy są słabe – V i IV klasy, część lepszych gruntów, III klasy, przeznaczył pod uprawę dyni Hokkaido, bo ta wymaga lepszej ziemi z próchnicą. Motylkowe i wsiewki z saradeli i facelii stosuje jako poplony po zbożach. Przekonał się, że jego zabiegi dają efekty. Co 2 lata próbki gleby pobiera Stacja Chemiczno-Rolnicza, a wyniki badań dowodzą, że korzystnie zmienia się żyzność gleby i kwasowość (z 4,6 pH na 6,5). Do nawożenia ziemi stosuje wyłącznie kompost i obornik, jaki dostaje od kolegi, hodowcy krów. Za to on daje mu słomę i siano ze swoich pól.

Wyposażenie gospodarstwa

Robert Kuryluk ma dobrze wyposażone gospodarstwo. W obejściu kilka obiektów. Pryzma kompostowa, jak zapewnia gospodarz, znajduje się od kilkudziesięciu lat w tym samym miejscu. Ostatnio do kompostownika dodaje preparat na bazie Efektywnych Organizmów (EM) dla szybszego rozkładu składników. Obok magazynu stoi 20-tonowy silos na orkisz. Zboże przechowuje też i transportuje w wielkich torbach-kontenerach (big bag). Po dachem w parku maszynowym stoją m.in.: ciągnik Pronar 82 SA z ładowaczem TUR, pług zagonowy 4-skibowy Unia Grudziądz, brony średnie, brona chwastownik, agregat uprawowo-siewny 2,5 m, brona talerzowa 2,7 m, pielnik do dyń, siewnik pneumatyczny 4-sekcyjny, siewnik zbożowy, maszyna do pestkowania dyni, rozrzutnik obornika, przyczepa jednoosiowa, kopaczka do ziemniaków.

Na jednej ścianie pomieszczenia wisi ekran, który służy podczas szkoleń – wtedy stodoła zmienia się w salę wykładową. Pozostały sprzęt, jak brona talerzowa czy brona chwastownik do zbóż, stoją na podwórzu. Na bronie talerzowej montuje siewnik do poplonów i w ten sposób od razu wykonuje dwa zabiegi. W sąsiednim budynku ma suszarnię pestek i magazyn. Przy nich zagroda dla kur i stary spichlerz – gruntownie odnowiony służy co celów gospodarczych. Jest też warzywnik na własne potrzeby.

Zabytkowy drewniany dom

Osobliwość stanowi dom, w którym pan Robert mieszka z mamą. Stuletni, drewniany, z okiennicami. Nie są wyłącznie ozdobą. Zamyka się je podczas wielkich mrozów i wiatrów, albo podczas upałów. Po remoncie, wnętrze domu nie jest urządzone zabytkowo, a odpowiednio do potrzeb. Gospodarz prowadzi w nim także biuro, ma Internet. Przed domem na zadbanych klombach dużo kwiatów. Na wprost domu stoi drewniana, solidna wiata, z ławami i krzesłami. Zbudowana według pomysłu gospodarza. Miejsce do spotkań rodzinnych, towarzyskich i do szkoleń.
Za płotem duże połacie pól uprawnych. Okoliczni rolnicy mają nierzadko stuhektarowe gospodarstwa. Część pól przyjęli po PGRze. Na wielkich powierzchniach uprawiają grykę, zboża, także rumianek, miętę, kozłek lekarski, tymianek. Ziemia tu pozostaje w cenie, bo poza rolnictwem nie bardzo jest z czego żyć. Wielkoobszarowe rolnictwo nie sprzyja ekologicznemu. – Duży zawsze na rynku wygra z małym. Poza tym często ten, kto zdobędzie duże pieniądze, sięga po władzę i ustanawia przepisy korzystne dla konwencjonalnego rolnictwa – rozważa Robert Kuryluk.

Uprawa dyni bezłuskowej

Wprawdzie dynia, w tym rejonie Polski, należy do warzyw uprawianych przez większość rolników, pan Robert wprowadził innowację. Zrezygnował ze znanych odmian i uprawia dynie bezłuskowe. Przekonał się, że w krajach zachodnich, tych z nasionami w łuskach, tzw. „białych”, nie ma już na polach. – Wielu uważa, że dynia jest łatwa w uprawie, mało wymagająca, tymczasem wymaga gleby próchniczej i właściwie napowietrzonej, a do tego dużo pracy przy uprawie – kilka razy ręczne pielenie, potem zbieranie – mówi.

Dojrzałe dynie zbiera się we wrześniu lub październiku. Na dużym areale pracę rolnika wspomagają maszyny. Do pielenia stosuje specjalne uzbrojenie pielnika w elastyczne końcówki, precyzyjnie usuwające zbędne rośliny. Podczas zbioru używa przewoźną maszynę do pestkowania. Wrzuca do niej całe dynie, noże kroją miąższ, pestki wylatują na bębny-sita, reszta przez dyszę o dużej średnicy. Maszyna, jak zapewnia rolnik, jest bardzo wydajna, więc bardzo ułatwia pracę. – W trakcie młócenia dyń miąższ pozostaje na polu, a pestki dyni są zbierane do worków. Maszynę kupiłem od innego rolnika. Wydajność maszyny to około 300 kg pestek na godzinę – tłumaczy Rober Kuryluk.

Plony gospodarstwa Roberta Kuryluka skupują hurtownie żywności ekologicznej z Wielkopolski, województw kujawsko-pomorskiego, śląskiego, dolnośląskiego. Bliżej, w południowo-wschodniej części kraju, nie ma zainteresowania. Większą część zbiorów pestek dyni, fasoli, orkiszu i żyta, wysyła odbiorcom zagranicznym. – Kwestię kosztów transportu ustalamy indywidualnie. Przy sprzedaży hurtowej koszty spedycji pokrywa kupujący, a przy detalicznej to w zależności od ilości sprzedający lub kupujący – wyjaśnia rolnik.

W uprawie, przetwórstwie i sprzedaży dyni, żyta, orkiszu, fasoli, z Robertem Kurylukiem współpracuje Zbigniew Samczuk, drugi rolnik ekologiczny z Holeszowa. – W pracach polowych pomagamy sobie nawzajem w gronie rolników ekologicznych, a zabiegi uprawowe staramy się maksymalnie mechanizować – mówi pan Robert. Rolnicy przekonali się, że łatwiej znaleźć odbiorcę większych partii towaru. Przy połączonych siłach lepsza jest też organizacja pracy. Pan Robert przy każdej okazji namawia rolników na tworzenie grup producenckich, spółek czy spółdzielni, bo wspólnie można zrobić więcej niż w pojedynkę. Sam daje tego przykład: – Szansą rolników jest połączenie sił. Jednemu nie opłaca się wieźć warzyw np. do Warszawy, ale można zbierać od innych towar i wozić większe ilości. Wystarczy zorganizować odbiór i przewóz.

Podrozdziały:4142eko-arka-1-2-2013

Suszenie pestek
Uprawa dyni hokkaido
Zalety i wady uprawy dyni
Fasola Red Kidney i zboża
Sprzedaż – razem łatwiej
w drukowanej wersji Eko Arki (nr 1/2 2013)

Sprawdź w sklepie Wydawnictwa Gaj: http://wydawnictwogaj.pl/products/1-2-2013-eko-arka

Nie stać biernie

Okazji do promowania żywności ekologicznej na Lubelszczyźnie jest coraz więcej. Oprócz Ośrodka Doradztwa Rolniczego, kilka gospodarstw i firm rolniczych np. w Suchodołach, w Hedwiżynie, organizuje festyny, jarmarki, w ten sposób popularyzując żywność najwyższej jakości. W 2012 roku w Lublinie powstał Eko Bazar – firma zajmująca się hurtem i sprzedażą detaliczną produktów ekologicznych. Robert Kuryluk chwali takie formy handlu, dające szansę rolnikom. Widzi przy tym także zagrożenia: – Obawiam się, że na rynek produktów ekologicznych wepchają się inni, oferujący produkty z nazwą „regionalne”, „tradycyjne”, a to coś zupełnie innego. Będzie tak dlatego, że rolnicy ekologiczni nie organizują się, nie bronią rynku i swojej pracy.
Podziela poglądy rolników, którzy starają się nie uzależniać od dopłat i kredytów, polegają wyłącznie na własnych siłach. Jego zdaniem, dotacje dla produkcji rolnej nie zawsze działają pozytywnie. – Psują rolników, bo ci zaczynają przeliczać, co się opłaca, na co się przestawić, wtedy przestaje działać „chłopski rozum”, doświadczenie. Jedynym kryterium zostaje opłacalność – mówi Rober Kuryluk.

Efekty pracy rolnika są doceniane. Jest zapraszany na wykłady i prowadzenie szkoleń. W 2009 r. w II wojewódzkim konkursie na najlepsze gospodarstwo ekologiczne organizowanym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie w kategorii „ekologia–środowisko”, jego gospodarstwo zdobyło I miejsce.

Od 2002 r. pełni funkcję prezesa Lubelskiego Oddziału Ekoland, jest członkiem krajowego zarządu tego Stowarzyszenia. Należy też do Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego Ziarno oraz do Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Za jedno z największych zagrożeń dla polskiego rolnictwa, nie tylko ekologicznego, uważa wprowadzenie pasz i nasion mutowanych genetycznie. Dlatego włączył się od początku do pracy Stowarzyszenia Koalicja Polska Wolna od GMO.

Bardzo niepokojąco zabrzmiało to, co usłyszałem od pana Roberta na koniec mojej wizyty: – Niemieccy odbiorcy szukali polskiego producenta dyni hokkaido, przy czym warunkiem była gleba bez pozostałości DDT. Okazało się, że na Lubelszczyźnie prawie nie ma takiej. Podobnie chyba jest w całym kraju. Czy nie będzie tak z innym herbicydem, Roundup – mimo ostrzeżeń wciąż używanym na naszych polach?

Krzysztof Kamiński

pełna wersja artykułu opublikowana została w Eko Arce (nr 1-2/2013) / INFORMACJE O PRENUMERACIE