Sigune Ingvaldsen zajmująca się hodowlą zwierząt w największym norweskim gospodarstwie ekologicznym  Fokhol Gaard, uważa że krowy NRF ( norweskiego bydła mlecznego) doskonale nadają się do hodowli ekologicznej. Odznaczają się dobrym zdrowiem, płodnością i co ważne dają dużo mleka. Liczni inni rolnicy ekologiczni w Norwegii preferują jednak stare rodzime rasy,  bo uważają że  bydło NRF wymaga zbyt intensywnego żywienia.

Pięknie zadbane farmy  z  pomalowanymi na ceglasty kolor drewnianymi budynkami gospodarczymi  i na biały domami, malowniczo osadzone w górzystym krajobrazie, to najbardziej charakterystyczny pejzaż norweski. Schludność, porządek już na pierwszy rzut oka dobrze świadczą o charakterze, pracowitości, solidności większości tamtejszych rolników.  Stosunkowo dobra kondycja ekonomiczna gospodarstw, to również efekt doskonałej ich samoorganizacji i wsparcia ze strony państwa. W ciągu kilku majowych dni 2003 roku odwiedziłem  kilka gospodarstw, w tym jedno ekologiczne zajmujące się hodowlą bydła mlecznego.

Kwota mleczna niczym świętość

Podstawa regulacji norweskiego rynku mlecznego jest limitowanie produkcji mleka. Wprowadzono je w latach osiemdziesiątych, wcześniej niż w Unii Europejskiej. Kwota jest przypisana do każdego gospodarstwa. Dla rolnika kwota to wręcz święta liczba, w każdym odwiedzanym gospodarstwie rozmowa rozpoczynała się od jej podania. Tak było również gdy  odwiedzałem największą farmę ekologiczną w Norwegii  Fokhol Gaard w  okolicach miasta  Hamar. – W naszym gospodarstwie, które prowadzę z mężem Mortenem przyznana kwota wynosi 130 tys. litrów. Posiadamy 100 ha ziemi z tego 10,5 ha zajmuje pastwisko. Dzielimy je na kwatery i 36 naszych krów rasy przez 4-letnie miesiące przebywa na nim dzień i noc. Przychodzą do obory tylko na dojenie – wyjaśnia  Sigune Ingvaldsen. Przy oborze dla krów urządzony jest obszerny wybieg. Krowy przebywają na nim nawet zimą około 0,5 godziny.

Dlaczego norweskie bydło mleczne

Rozpoczynając na początku lat dziewięćdziesiątych hodowlę ekologiczną norweskiego bydła mlecznego ( NRF) farma Fokhol Gaard była krytykowana przez innych rolników ekologicznych, którzy uważali że to bydło nie nadaje się do ekologicznych gospodarstw, bo wymaga zbyt intensywnego   żywienia z dodatkiem pasz. – Nie zgadzałam się z tymi opiniami, bo uważałam, że w hodowli ekologicznej nie wolno kierować się tylko nostalgią i  ograniczać się wyłącznie do starych bardziej prymitywnych ras, że trzeba również wykorzystywać osiągnięcia współczesnej hodowli odnośnie wydajności, zdrowotności i płodności zwierząt. Poza tym opierając się tylko na starych rasach trudno prowadzić pracę hodowlana, bo mało jest nasienia. – stwierdza Sigune Ingvaldsen. Przygotowując się do przystosowania rasy NRF do hodowli ekologicznej farma ściśle współpracowała z przedstawicielami firmy GENO zajmującej się hodowlą i rozprowadzaniem nasieniania tej dominującej w Norwegii rasy bydła.

Czerwone mają mocniejsze nogi

Po ponad 10 latach  z własnych cieląt farma dochowała się 32 krów rasy NRF, najstarsza jest z 1994 roku. W stadzie są również cztery krowy pierwotnych rodzimych ras, zarówno z sentymentu jak i dla porównania efektów pracy hodowlanej. Według oceny pracowników firmy GENO zajmującej się hodowlą i rozprowadzaniem nasienia  bydła NRF przy żywieniu ekologicznym krowy są trochę mniejsze, niższe od tych z gospodarstw konwencjonalnych, poza tym mają większe rogi i  dają trochę mniej mleka. – Dla mnie osiągane wydajności są zadawalające. Średnio  krów doi 5738 l mleka rocznie.  Rasa NRF  nadaje się do gospodarstw ekologicznych, jeżeli krowy od cielęcia przyzwyczajają się do bardziej naturalnego żywienia. – uważa S. Ingvaldsen .  Jej marzeniem, jest posiadanie w gospodarstwie własnego licencjonowanego buhaja. Ułatwiłoby to prowadzenie pracy hodowlanej m.in. dlatego, że buhaj  znacznie lepiej odkrywa  ruję u krowy niż nawet bacznie obserwujący zwierzęta wytrawny hodowca. Rok rocznie wprowadza się do stada 5 do 12 jałówek. Główne powody wymiany krów to niezbyt prawidłowy kształt wymienia i kłopoty z nogami. Mocniejsze nogi mają krowy o umaszczeniu całkowicie czerwonym, dlatego w pracy hodowlanej na umaszczenie zwraca się dużą uwagę. Nie ma problemu z płodnością i chorobami wymienia, zdarzają się one zaledwie u 1-2 krów w ciągu roku i wtedy leczone są antybiotykami.

Gniecione płatki owsa zamiast paszy treściwej

Na farmie nie zamierza się nadmiernie intensyfikować wydajności dając krowom więcej paszy treściwej. Krowy otrzymują jej dziennie około 2-3 kg , gdy doją około 20-25 litrów mleka. Gdy mleka jest mniej proporcjonalnie mniej trafia paszy treściwej do koryt. Pasza kupowana jest  w formie gotowego granulatu przeznaczonego dla gospodarstw ekologicznych i pochodzi z eko przetwórni. Jednak krowy niezbyt lubią gotową paszę, dlatego  również jako paszę treściwą daje się im na farmie owies zgnieciony na płatki oraz gniecione ziarna roślin motylkowych.

Na sianokiszonkach

W Norwegii podstawą żywienia krów zarówno w gospodarstwach konwencjonalnych jak i ekologicznych są użytki zielone. Latem zwierzęta przebywają na pastwiskach, zimą podstawą żywienia jest podawana do woli sianokiszonka. By uprościć jej sporządzanie w wielu gospodarstwach pobudowano silosy. Powszechnie też stosuje się  zakiszanie  w foliowanych balotach.

Zimowe żywienie trwa  nawet 8 miesięcy

W trakcie żywienia zimowego, które niekiedy trwa nawet 8 miesięcy krowy dostają do 10 kg marchwi, sianokiszonkę oraz siano z traw i siano z koniczyny do woli. Koniczyna jest tak zbierana i suszona by nie kruszyły się liście.  Wtedy krowy pozyskują z niej więcej białka niż z paszy treściwej

– uważa Sigune Ingvaldsen. W gospodarstwie przygotowuje się  stosunkowo dużo bo około 100 ton siana. Podawanie większej ilości siana traktowane jest jako środek zapobiegawczy przeciw  ketozie.  Dosuszanie siana odbywa się  w  stodole  zimnym powietrzem, nadmuch jest pod podłogę . Sianokiszonki przygotowuje się ze zbóż m.in owsa i mieszanek zbożowych  z motylkowymi  z niedużym udziałem traw. Między innymi  wysiewane są  grochy z owsem, wyką i odrobiną traw oraz żyto z owsem, wyką i trawą. Zboża i mieszanki  cięte są na zielono gdy mają 20—30 cm. Po jednodniowym podsuszeniu  rośliny  trafiają do silosów oraz są balotowane i foliowane, nie dodaje się żadnych bakterii.

Na mleko i obornik

Hodowla krów ma dostarczać mleka ale równie ważnym jej celem jest dostarczenie dobrego obornika. Dlatego na farmie w tradycyjnej oborze uwięziowej stosuje się obfite ściółkowanie słomą – warto dodać , że większość gospodarstw konwencjonalnych w Norwegii preferuje wygodniejszy w obsłudze system chowu bezściołowego, legowiska krów posypuje się tylko systematycznie niewielką ilością trocin, gnojowica zaś trafia do zbiorników i jest rozcieńczana na polach – oraz naturalne żywienie zapewniające dobrą jakość nawozu. Obornik jest usuwany ręcznie i wywożony na płytę gnojową. Stamtąd trafia na pola, gdzie jest kompostowany.  Gnojowica spływa do betonowego zbiornika i bywa wykorzystywana do nawożenia pogłównego. Farma posiada przesuwany  rozpryskiwacz do gnojówki..  Pastwiska w gospodarstwie nie są dodatkowo nawożone, wystarcza nawóz, który pozostawiają na nim wypasające się zwierzęta. Pozostałe pola nawożone są  wyłącznie obornikiem. Jest go na farmie  wystarczająca ilość, bo oprócz krów  odchowuje się  około 20 jałówek i 20 cieląt. Przebywają one w oborze wolnostanowiskowej na głębokiej ściółce.

Odchów cieląt

Cielne krowy i jałówki na krótko przed porodem trafiają do oddzielnego pomieszczenia zwanego porodówką. Tam po wycieleniu matki z cielakami  przebywają 3-4 dni i karmią swe potomstwo siarą. Potem cielęta dostają mleko z butelki, a gdy podrosną  pojone są z wiadra, dwa razy po trzy litry. Z czasem mleko jest  też rozwadniane wodą. Mleko podawane jest cielętom przez 4-5 miesięcy. Jakie ilości mleka wypijają w tym czasie cielęta, tego na farmie się nie liczy. Od pierwszego tygodnia cielęta dostają też siano a gdy mają 6-8 tygodni również trochę owsa.

Najwyższe dopłaty na północy

System wsparcia rządowego rolników  w Norwegii jest bardzo złożony, uzależniony od wielkości stad oraz położenia gospodarstw. Dla przykładu na dalekiej północy rolnik może dostać dopłatę w wysokości około 3 koron do litra mleka. Wyższe dopłaty otrzymują również farmy mniejsze i położone w górach. Najmniej pomaga się gospodarstwom na nizinach. Są też dodatki krajobrazowej. Więcej o około koronę  (ponad 0,5 zł) za  litr mleka i około 3 korony za kg mięsa otrzymują rolnicy ekologiczni, ta dopłata łączy się z innymi dopłatami. W roku ubiegłym subwencje rządowe zostały obniżone. –  Rolnicy uważają, że nadchodzą dla nich trudniejsze czasy. W przyszłości na pewno nie będzie tak dobrze jak jeszcze niedawno.

Dodatkowe dochody

 Rolnicy oprócz hodowli krów starają się również o  dodatkowe dochody. Wiele farm sprzedaje  w postaci balotów połupane drewno do kominków. Amatorów na nie jest wielu. Odkąd w Norwegii sprywatyzowano elektrownie i znacznie podrożał prąd elektryczny  drewno ponownie powszechnie wykorzystuje się do ogrzewania domów. Inni rolnicy również szukają dodatkowych źródeł dochodów. Farma Brity Skallerud w miejscowości Klofta przyjmuje dzieci ze szkół i przedszkoli. Za trzygodzinny  pobyt na farmie, zwiedzenie obory, mini zoo  zwierząt gospodarskich złożonego z kur, świń, owiec, pawi, królików, muzeum w zabytkowym spichlerzu, rolniczka otrzymuje od szkoły 50 koron ( ponad 27 zł) za każde przyjęte dziecko. W podobny sposób dorabiają  również  niektóre gospodarstwa ekologiczne.

  • Artykuł pochodzi z nr 3 czasopisma Eko Arka, kup numer

03ekoarka3_2003

  • Zaprenumeruj Eko Arkę na 2014 rok

Tekst i fot. Zbigniew Przybylak