Możliwość nastawienia się na jakość zamiast ilości i większa stabilność – to główne przyczyny, dla których Johann Engelhard zdecydował się przestawić swoje – położone we wsi Igensdorf (Niemcy, ok. 20 km od Norymbergi) – gospodarstwo na ekologię.

Gospodarstwo ma długie tradycje, bo – jak mówi rolnik – pierwsze zabudowania stały tu już ok. 1050 roku (obecne od ok. 100 lat). Przez lata oczywiście zmieniało swoich właścicieli. Johann Engelhard zajmował się wcześniej na tym terenie uprawą chmielu, chowem świń, by wreszcie nastawić się na chów krów mlecznych.

Obecnie specjalnością rolników jest chów krów. Oprócz Johanna Engelharda w gospodarstwie pracuje jeszcze jego syn oraz żona. Posiadają 45 krów oraz przychówek. Gospodarstwo ma 83 ha, 45 ha stanowią pola uprawne, reszta to pastwiska. 30 ha to własność Engelhardów, reszta terenów jest dzierżawiona (stawka to ok. 300 euro za ha rocznie). Taka ilość ziemi pozwala rolnikom na samowystarczalność paszową. Zwierzęta trzymane są w oborze wolnostanowiskowej.

Nie ma problemów ze zbytem ekologicznych surowców

Udój w 100% sprzedawany jest do certyfikowanej ekologicznej mleczarni. Cena mleka BIO wynosi 0,42 euro za litr (mleko konwencjonalne kosztuje 0,33 euro). Na niemieckim rynku nie ma większych problemów ze zbyciem certyfikowanych surowców do przetwórców wytwarzających bioprodukty.

johann engelhard1

Przestawianie gospodarstwa

Johann Engelhard nie żałuje podjętej przed trzema laty decyzji o przestawianiu gospodarstwa na ekologiczne metody gospodarowania. Po dwóch latach konwersji, w 2012 roku uzyskał pierwszy certyfikat. – W rolnictwie konwencjonalnym trzeba nieustannie zwiększać produkcję – to jedyna droga, aby w ogóle utrzymać się na rynku. Co więcej, intensywne nawożenie w dłuższej perspektywie sprawia, że produktywność ziemi maleje. Niepokoiła nas także niepewność co do wysokości opłat. W rolnictwie ekologicznym jest pod tym względem większa stabilność, przez co prowadząc gospodarstwo ekologiczne można nastawić się na jakość – mówi niemiecki rolnik.

Biurokracja doskwiera…

Są też jednak rzeczy, które mniej mu się podobają. Na przykład coraz większa biurokracja, która „w ekologii” jest jeszcze większa niż „w konwencji”. Przestawienie gospodarstwa wiązało się z przebudową obory – trzeba było powiększyć stanowiska dla krów. Jedną z najnowszych inwestycji w gospodarstwie jest wybudowanie stanowisk dla krów na wolnym powietrzu. Przykryte są one jedynie wiatą. – Chcemy, aby krowy jak najdłużej w ciągu roku przebywały na świeżym powietrzu. Okazuje się, że nie stronią one od tego ani zimą, ani np. w deszcz – mówi Julian Engelhard.

Karmienie krów

Gospodarstwo jest samowystarczalne paszowo, krowy karmione są w sposób tradycyjny. Rolników odwiedzających wraz ze mną gospodarstwo zaskoczyło natomiast to, że Julian Engelhard zakwasza przeznaczane dla cielaków mleko bakteriami jogurtowymi na zimno. Cielaki karmione są takim ciepłym mlekiem/jogurtem tylko przez tydzień, a w późniejszym okresie otrzymują już zimny pokarm.

Sprzedaż bezpośrednia w Niemczech

Podczas rozmów w trakcie wizyty w gospodarstwie Johann Engelhard zwrócił uwagę na coraz większą chęć konsumentów do robienia zakupów bezpośrednio u rolnika. – Choć sami się tym nie zajmujemy widzimy, że to coraz popularniejsze wśród mieszkańców miast. Z drugiej strony sprzedaż bezpośrednią utrudniają dość surowe przepisy.

Ekologia to stabilizacja

W najbliższej okolicy jest jeszcze 4 rolników ekologicznych, jeden z nich ma dużo większe gospodarstwo – prowadzi chów 150 krów. – To już duże wyzwanie i obciążenie czasowe, którego my nie bylibyśmy w stanie opanować jako gospodarstwo rodzinne. Przy obecnej liczbie krów mamy dużo pracy, ale także pozostaje nam czas wolny. Nie musimy za wszelką cenę zwiększać produkcji. Gdybyśmy pozostali gospodarstwem konwencjonalnym byłoby to nieuniknione, gdyż przy obecnych realiach w Niemczech rodzina rolników utrzymać może się tylko przy gospodarstwie prowadzącym chów ok. 80 krów – mówi Johann Engelhard.

Artykuł pochodzi z jesienno-zimowego (43-44,3-4/2013) numeru czasopisma Eko Arka

43-44ekoarka (1)

Tekst i zdjęcia Karol Przybylak

Zdjęcia wykonano w lutym 2013 roku