Wywiad z Barbarą i Sławomirem Józefowiczami. Historia miłości do siebie, do ziemi i do dobrego jedzenia

Wasza historia – jak się zaczęła? Jakie były Wasze motywacje żeby prowadzić eko gospodarstwo? Dlaczego teraz po kilku latach nadal to robicie?
Wychowałem się w gospodarstwie. Chcąc nie chcąc od dzieciństwa miałem ścisły kontakt z rolnictwem, krajobrazem rolniczym i przyrodą. Byłem tym z piątki rodzeństwa, który miał przejąć gospodarstwo po rodzicach. Ale sam dojrzewałem do decyzji o prowadzeniu gospodarstwa, nie było presji.
Ważnym motywem był wegetarianizm, i świadomość ekologiczna, która z niego wynikła. Od samego początku chciałem wytwarzać żywność dla ludzi a nie paszę dla zwierząt.
Kiedy rodzice mieli mi przekazać gospodarstwo wiedziałem, że będę prowadził je metodami ekologicznymi, choć wówczas nie miałem wystarczającej wiedzy na ten temat. Pojechałem na wykład Pana Mieczysława Babalskiego podczas szkolenia o rolnictwie ekologicznym w Brodnicy. Utwierdziłem się w przekonaniu, że moim powołaniem jest prowadzenie gospodarstwa ekologicznego. Pan Mieczysław pomógł mi ułożyć mój pierwszy, ekologiczny płodozmian. Zacząłem intensywnie pogłębiać wiedzę na ten temat. Na kolejnych szkoleniach uzyskiwałem wiedzę potrzebną do prowadzenia gospodarstwa. Na jednym z takich seminariów – „Dobre Żniwa” w Grzybowie – poznałem swoją przyszłą żonę Barbarę. Teraz wspólnie z nią prowadzimy gospodarstwo rodzinne. Dochowaliśmy się dwójki dzieci. Możemy również liczyć na pomoc rodziców, którzy przechodząc na emeryturę nie „porzucili Ziemi”.
Właśnie zaczynamy 11 rok w ekologii. Wciąż tak gospodarujemy bo uważamy, że to jest słuszne i dobre dla gleby, dla naszych odbiorców, dla środowiska i dla nas. Staramy się wytwarzać zgodnie z naszą najlepszą wiedzą, z dobrym nastawieniem do tego co robimy, aby otrzymać produkty najwyższej jakości. Chcemy przekazać naszym dzieciom żywą, rodzącą ziemię.
Rolnictwo ekologiczne stało się naszym sposobem na życie. Poznaliśmy wielu wartościowych ludzi. Rolnicy ekologiczni tworzą żywą społeczność, która angażuje się w rozwój ruchu rolnictwa ekologicznego w postaci choćby takich organizacji jak Ekołan, do którego należymy.

Jaki jest Wasz wymarzony model eko gospodarstwa? Czy macie jakieś upatrzone wzory, może byliście gdzieś w Polsce lub za granicą u kogoś gdzie bardzo się Wam podobało, zaczerpnęliście jakiś silnych motywacji do działania?

Rozwijamy się i mamy nadzieję, że rządzący nie będą nam przeszkadzać, że końcu doczekamy się regulacji prawnych dotyczących wytwarzania żywności w gospodarstwie. Że nie będziemy na tle innych krajów Unii Europejskiej w tym temacie dyskryminowani.
Naszym marzeniem jest uprawianie ziemi i legalne wytwarzanie i przetwórstwo żywności w gospodarstwie w niewielkich ilościach, dostosowanych do wielkości gospodarstwa i ilości zebranego plonu. Przyświeca nam idea skracania łańcuchów żywnościowych i nawiązywania bezpośredniego, trwałego kontaktu z naszymi odbiorcami. Chcielibyśmy sprzedawać produkty w naszej okolicy, jednak rynek jest rozproszony.
Na razie specjalizujemy się w uprawie roślin oleistych, chcielibyśmy zwiększyć powierzchnię upraw warzywnych i poszerzyć specjalizację o zioła. Kilka lat temu założyliśmy sad, który zaczyna plonować.
Poznajemy inne gospodarstwa w Polsce, Austrii, Niemczech, uczymy się nowych rzeczy, podpatrujemy. Podpatrujemy też samą naturę. Jeśli pozwolimy jej „robić swoje”, to życie glebowe będzie odpowiadało za obieg pierwiastków w przyrodzie i za to, co wschodzi na polu. Wykorzystujemy chwasty jako składnik poplonów. Zwłaszcza rzodkiew świrzepa (u nas zwana ognichą) jest paradoksalnie naszym sprzymierzeńcem: występuje u nas naturalnie, szybko wschodzi, dobrze zacienia glebę, głęboko się korzeni, wytwarza dużo zielonej masy, szybko kwitnie, a po okwitnięciu zrzuca liście (zawiązuje łuszczyny, lecz nasiona o tej porze już nie dojrzewają) i ustępuje miejsca do wzrostu wolniej rosnącym roślinom poplonowym wysianym przez nas (łubinowi, wyce, słonecznikowi, gorczycy).

Proszę abyście wybrali jedną z uprawianych przez Was roślin i opisali szczegółowo jak ją uprawiać, krok po kroku. Jakie są Wasze spostrzeżenia w jej uprawie, jaka jest Wasza gleba i jak tej roślinie się na niej żyje i jakie daje plony?

W naszym gospodarstwie (12,56ha gleby IVb, V i VI, cały obszar w ONW)uprawia się: len, lniankę, słonecznik, rukolę, gorczycę, proso, mieszankę zbożowo – strączkową, żyto (częściowo z wyką kosmatą), ziemniaki, warzywa, koniczynę. W tym roku wysiejemy też konopie siewne.

Szczególnie ciekawą rośliną jest lnianka siewna (inaczej lnicznik siewny, rydz, krasnyj ryżyk, niemiecki sezam, doter), chyba najstarsza roślina oleista uprawiana przez ludzi, szczególnie w naszych szerokościach geograficznych. Uprawiana bodajże od neolitu przez starożytnych Słowian. Wartościowa dzięki wysokim zawartościom protein oraz kwasów tłuszczowych, szczególnie nienasyconych.

Lnianka jest mało wrażliwa na późne, wiosenne przymrozki, dość dobrze znosi suszę, ma krótki okres wegetacji (ok.100 dni). Jest mało wymagająca pod względem stanowiska, ale dobrze wykorzystuje lepsze stanowisko. Rośnie więc także na glebach piaszczystych. Jest wierna w plonowaniu, ale wielkość plonu nie jest imponująca – przy formach jarych do 500 kg z 1 hektara. Formy ozime wytwarzają większy plon. Obecnie testujemy w gospodarstwie jej przydatność do uprawy.

Lnianka ma mało naturalnych szkodników i jest dość odporna na choroby. Uprawiana w płodozmianie mieszanka zbożowo strączkowa – żyto ozime (+poplon) – len oleisty – lnianka (+poplon). Przygotowanie stanowiska dla lnianki zaczyna się po zbiorze lnu (czyli w pierwszej połowie września, kiedy za późno jest na zasianie poplonu). Słomę lnianą zostawiamy na polu i przeprowadzamy uprawki pożniwne: płytką podorywkę (ok. 5cm), bronowanie, kultywator albo talerzowanie (w miarę potrzeby). W ten sposób ograniczamy rozwój m.in. perzu, który w uprawie lnu lubi się rozrastać (len oleisty rośnie długo i tworzy małe rośliny, łatwo się zachwaszcza).

Lniankę siejemy w siewie czystym w terminie zbóż jarych (ale można opóźnić siew) w ilości 12kg na 1 ha. Kiedy roślina osiąga 8-10cm wysokości stosujemy lekką bronę zgrzebło – chwastownik. Zbiór kombajnem zbożowym w pełnej dojrzałości ziaren w łuszczynach. Roślina łatwo się osypuje. Mogą wystąpić straty w przypadku burz, gradobicia, silnych wiatrów. Nasiona są drobne, plantacja mało wydajna, więc gdybyśmy nie mieli możliwości wytwarzania oleju w gospodarstwie, uprawa lnianki byłaby nieopłacalna.
Bardziej wydajną lniankę ozimą, którą uprawiamy w gospodarstwie po raz drugi, siejemy między 10 a 20 września. Zbiór następuje około tygodnia wcześniej od lnianki jarej. W poprzednim sezonie z powodu nietypowego przebiegu pogody zimą, braku okrywy śnieżnej, mrozu i wiatru duża część roślin wymarzła.

Jaki jest Wasz konik? Podzielcie się trochę Waszą wiedzą o olejach. Może jakieś nowinki, albo podpowiedzi na czym najlepiej smażyć (sama ostatnio przecież zaczerpnęłam Takiej wiedzy u Was) albo który z olei jest wybitnie polecany do spożywania i dlaczego?

Wytłaczamy oleje metodą „na zimno” przy użyciu prasy ślimakowej. Uzyskiwany olej jest cennym produktem spożywczym głównie ze względu na bogactwo jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (w skrócie NNKT). Powinny być spożywane codziennie z uwagi na ważne funkcje, jakie pełnią w organizmie: są prekursorami hormonów tkankowych, pomagają zrzucić zbędne kilogramy, są składnikiem komórek mózgu, błon między komórkowych, jelit, siatkówki oka, plemników i warunkują ich właściwe funkcjonowanie. Ponadto wystarczająca zawartość kwasu DHA w diecie ciężarnych kobiet i niemowląt gwarantuje prawidłowy rozwój centralnego układu nerwowego u noworodków i dzieci. NNKT regulują pracę układu sercowo-naczyniowego – procesy krzepnięcia krwi (a tym samym zapobiegają powstawaniu zakrzepów naczyniowych), poziom ciśnienia tętniczego, a także trójglicerydów i cholesterolu, a co za tym idzie przeciwdziałają zawałom serca, miażdżycy oraz udarom mózgu. Kwasy te zapobiegają także nowotworom hamując rozwój guzów, namnażanie się tkanki nowotworowej, w tym również jej rozprzestrzenianie.
Ponadto nienasycone kwasy tłuszczowe regulują pracę przewodu pokarmowego i wzmacniają układ odpornościowy. Chronią także przed zapaleniem stawów, łagodzą bóle oraz sztywność towarzyszące chorobom reumatycznym. Ułatwiają też wchłanianie wapnia, dlatego są niezastąpione w profilaktyce i leczeniu osteoporozy.

Szczególnie godnym polecenia jest olej z konopi, nie tylko ze względu na smak, ale także z uwagi na najlepszy ze wszystkich olejów stosunek NNKT omega 6 do omega 3, który wynosi 3:1. Niestety, tak powszechne kiedyś w Polsce konopie ze względu na trudności administracyjne, niewiedzę i złe skojarzenia z konopiami indyjskimi, stała się odsunięta na margines upraw rolniczych. Ich uprawa wymaga szeregu zezwoleń oraz kontraktacji. Na szczęście wraca na pola ze względu na szeroki wachlarz możliwości zastosowania, także w medycynie.

Oleje zimnotłoczone, ze względu na nietrwałość wiązań chemicznych w kwasach tłuszczowych nie nadają się do gotowania, smażenia. Zmieniają wówczas swoją strukturę chemiczną i mogą stać się szkodliwe dla zdrowia. Do smażenia używajmy więc innych tłuszczów. Zimnotłocznych olejów dodajemy za to do gotowej (nawet ciepłej) potrawy: sałatki, kaszy, ziemniaków, zupy, makaronu, potraw na zimno, traktujemy jako bazę do pesto, do maczania chleba, a nawet – jak w przypadku oleju dyniowego – jako dodatek do deserów. Olej lniany jest podstawą diety dr Budwig i terapii dr Gersona.

Dobry przepis na Wasze ulubione danie 🙂

Dobrym sposobem na spożywanie olejów jest zrobienie na ich bazie pesto. W misie blendera umieszczamy dowolny olej, dowolne orzechy lub pestki (lub ich mieszankę), dowolne liście ( np. natkę pietruszki, bazylię, rukolę, szpinak, komosę, pokrzywę), dodatkowo czosnek, suszone pomidory, twardy ser żółty, oliwki, sól. Wszystko razem blendujemy na dość gładką pastę, której następnie używamy jako np. jako sosu do makaronu lub dodatku do pieczywa. Skład pesto i proporcje składników są tak naprawdę dowolne, zależą od naszych osobistych preferencji. Warto stworzyć swój ulubiony, autorski przepis.

Z autorami tekstu rozmawiała Monika Styczek-Kuryluk
Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum Barbary i Sławka Józefowiczów, w tym pierwsze zdjęcie autorstwa Katarzyny Michalskiej (Głos Lubawski)