Bioróżnorodność, harmonia, porządek – to słowa klucze, którymi opisać można prowadzone przez rodzeństwo Małgorzatę i Jana Nawieśniaków gospodarstwo ekologiczne w Maszkowie. Wyróżnieni I nagrodą w małopolskiej części konkursu na najlepsze gospodarstwo ekologiczne (w kategorii ekologia i środowisko) rolnicy, prowadzą sprzedaż bezpośrednią produktów z gospodarstwa.

Pięknie położone, na szczycie wzgórza gospodarstwo urzeka rozpościerającymi się wokoło wręcz rajskimi widokami, aromatem ziół (o których roli jeszcze napiszemy a które ukochała Pani Małgorzata) oraz schludnością i porządkiem. Tuż przy wejściu powiewa polska flaga, co robi duże wrażenie na przybywających. W przeciwieństwie do innych krajów, w Polsce taka manifestacja patriotyzmu nie jest często spotykana. – A przecież powinniśmy być dumni z naszych korzeni, wielu cech narodowych m.in. przechowanej jeszcze do dziś wiary, tradycji religijnej, obyczajów, kultury rolniczej. Mamy również stosunkowo mało przekształcone i jeszcze bardzo bliskiego naturze środowisko przyrodnicze i rolnicze, zwłaszcza tutaj u nas w Małopolsce. Te wartości trzeba uzmysławiać i przekazywać kolejnym pokoleniom. To nasze zadanie, zgodne zresztą z treściami przekazywanymi w EKO ARCE, której lektura bardzo mi pomogła w wyborze ekologicznego modelu gospodarowania. Uważam ze ekologiczne gospodarowanie to wielka szansa dla polskiego rolnictwa. Staram się tę myśl propagować w powiecie, województwie w ramach rożnych inicjatyw i organizacji społecznych  – wyjaśnia Jan Nawieśniak.

Prace gospodarcze rodzeństwo dzieli między siebie. Jan Nawieśniak zajmuje się wszystkimi pracami wymagającymi ciągnika oraz promocją. Specjalność Małgorzaty Nawieśniak to z kolei uprawy warzyw pod tunelami oraz udój krów. -Podział ten jednak nie jest ścisły – w zależności od sytuacji może się zmieniać – wyjaśniają rolnicy.

Ku sprzedaży bezpośredniej

Gospodarstwo nastawione jest na sprzedaż bezpośrednią – oferuje klientom możliwie szeroką paletę żywności ekologicznej. Pierwszym etapem poszukiwania odbiorów było zebranie w grupę kilku rolników ekologicznych i sprzedaż na zwykłym bazarku. Wiązało się to jednak z niepowodzeniami i rolnik szybko doszedł do wniosku, że potrzebne jest stworzenie, pod szyldem Małopolskiego Stowarzyszenia Rolników Ekologicznych „Natura”, typowo ekologicznego jarmarku w Krakowie. Dzięki pomocy proboszcza parafii z krakowskiego Bierzanowa udało się to. Jarmark odbywa się teraz co tydzień w sobotę(przy ul. Telimeny w Krakowie), obsługują go gospodarstwa z okolic Wieliczki.  Wkrótce po stworzeniu jarmarku pojawiło się więcej klientów i Jan Nawieśniak zrezygnował z dojeżdżania do miasta. To klienci zaczęli odwiedzać gospodarstwo. – To znakomite rozwiązanie zarówno dla rolnika ale te z klientów, bo mogą poznać miejsce i sposób wytwarzania żywności. Przy okazji można opowiedzieć o gospodarstwie, o historii miejsca. Wymaga to jednak poświęcenia i czasu – mówi Jan Nawieśniak.

2 20110605 1741

Dlaczego sprzedaż bezpośrednia z gospodarstwa?

– W sprzedaży bezpośredniej liczy się wzajemne zaufanie, obustronna relacja. Każda rodzina, która kupuje u mnie produkty odwiedziła gospodarstwo i poznała zasady jego działania. Jakie środki i metody są u nas stosowane, dlaczego i z jakich pobudek etycznych zdecydowaliśmy się na  ekologię etc. Oprócz przekazu słownego pokazuję także fragmenty gospodarstwa  np. gnojówkę, którą stosuje. Dlaczego to robię? Otóż ona nie pachnie brzydko i to niekiedy bardziej przekonuje do zalet ekologii niż najbardziej racjonalne słowne argumenty. Wszyscy są tym zazwyczaj zaskoczeni. A Duńczycy którzy swego czasu też odwiedzali gospodarstwo wręcz nie mogli uwierzyć, że jest to możliwe. A recepta jest stosunkowo prosta. Należy systematycznie dodawać……… – relacjonuje Jan Nawieśniak. Sprzedaż bezpośrednia wymaga także edukacji klienta.

– Współpraca z gospodarstwem to nie to samo, co zakupy w sklepie. Nie jest tak, że się dzwoni zamawia i po prostu odbiera dostawę. Trzeba rozumieć działanie gospodarstwa, zamawiać wcześniej nawet z rocznym wyprzedzeniem. Bardzo ważne jest wzajemne zaufanie: rolnik realizuje zamówienia, planuje uprawy, ale musi mieć pewność, że odbiorca zakupi zamówiony wcześniej towar – mówi rolnik. Ścisła współpraca, wcześniejsze zamówienia są też korzystne dla klientów bo mają oni gwarancję , że na przykład dla  ich alergicznego dziecka, chorej osoby nigdy nie zabraknie zdrowych warzyw, jajek nabiału itp.

Na początku ważna jest promocja

– Wszystkie uprawy, które mam obecnie na polu są już w zasadzie sprzedane! Pracowałem na to jednak wiele lat. Nie ma innego wyjścia. Trzeba przeczekać stopniowo zwiększać liczbę odbiorców pokazując się na targach i wykorzystywać Internet do promocji. Później już nie trzeba tak bardzo stawiać na promocję, bo klienci przejeżdżają sami i jest trochę łatwiej. Ale na początku jest bardzo trudno! Ale trzeba podejmować trudne wyzwania tylko one dają satysfakcję! To hartuje człowieka i uczy go. Pozwala podejmować kolejne wyzwania, takie jak np. przyjęcie grupy studentów akademii rolniczej – tłumaczy Jan Nawieśniak.

Liczy się jakość, a nie ilość!

Rolnicy pilnują jakości swoich produktów. Nie chcą zwiększać upraw za wszelką cenę. Trzymają się tego, by dobrze zaopatrywać ok. 12 rodzin, które są w stanie dostać tu całą gamę produktów. Klienci to Krakowianie, przede wszystkim młode matki, które urodziły i mają małe dzieci.Nie mogą się nadziwić, że truskawka pachnie, ma aromat, że doskonale są z niej przetwory oraz nie wywołuje u dziecka uczulenia  jak to się dzieje przy truskawce konwencjonalnej itd. – relacjonuje Małgorzata Nawieśniak.

– Areały trzeba zwiększać powoli. Warzywa muszą mieć smak i wszystkie walory odżywcze. Jemy tą żywność na co dzień i wydaje nam się że tak samo ona powinna smakować klientom. Zazwyczaj rzeczywiście tak się dzieje, chwalą i dostrzegają oni różnicę w stosunku do żywności konwencjonalnej. Ale nawet czują różnicę w stosunku do innych gospodarstw eko. Trzeba tu dodać, że w procesie dbania o jakość produktów niesłychanie ważny jest odpowiednio przygotowany kompost i obornik. To zawsze podstawa sukcesu w uprawie i potem też smakowitości pozyskiwanych warzyw, ziaren, paszy i produktów zwierzęcych – mówi Jan Nawieśniak.

Uprawy zbożowe

W gospodarstwie uprawiane są głównie dwa zboża: owies, i pszenica ozima, poza tym mieszanka z motylkowymi (owies, peluszka, wyka, groch). – Okoliczni gospodarze w około nie mogli zrozumieć że nasza pszenica nie jest zachwaszona – śmieje się Jan Nawieśniak. W czym tkwi sekret? – W fazie 3 liści stosowane jest bronowanie na noc. Warto dodać, ze w gospodarstwie jest aż 7 odmian różnych bron o różnych kształtach i do różnych zastosowań. Przeczytałem kiedyś informację, że w jednym z niemieckich gospodarstw bardzo dobre rezultaty uzyskiwano bronując (na dużej prędkości) po zachodzie słońca. Uwaga! Na drugi dzień zboże wygląda jak by było zmasakrowane, ale nie można się przerażać. Podniesie się. W tym zabiegu kluczowa jest precyzja i czas wykonania (nie może to być faza wsiewki, bo cały zabieg pójdzie na marne) – tłumaczy Jan Nawieśniak. A dlaczego noc jest korzystna. Otóż okazuje się, że wiele nasion chwastów bardzo silnie reaguje na światło słoneczne. Pobudza je ono do kiełkowania. Wykonując prace nocą zdolność kiełkowania więc ograniczamy.

Pełna wersja artykułu oraz fotoreportaż dostępne są w numerze 36 (4/2011) Eko Arki

Płodozmian

Dobry płodozmian to podstawa ekologicznego gospodarstwa – przekonuje Jan Nawieśniak. Docelowo wynosi on 6-7 lat. Czyli dopiero po 6-7 latach roślina z danej rodziny wróci na to samo miejsce na polu. To jest najlepsza gwarancja że nie będzie chorób związanych z danym typem roślin. Dobre zmianowanie roślin uprawianych w gruncie ale też precyzyjne (dobrane do fazy 3 liści) bronowanie wieczorem upraw zbożowych najsilniej się zachwaszczających, sprawia że chwastów praktycznie nie ma w nadmiernej ilości. Bronowanie w odpowiednim czasie sprawia, że np.  pszenica wzrasta ponad chwasty i one nie są w stanie jej zagrozić.
Podstawowy płodozmian wygląda następująco: owies – warzywa- buraki pastewne – mieszanka zbożowo strączkowych – pszenica jara – motylkowe (lucerna) – truskawki (są na polu przez 3 lata,  i wtedy płodozmian automatycznie to pole „przeskakuje”). Truskawka zawsze musi być z boku a nie otoczona innymi uprawami. To zapewnia też plantacji dobre przewietrzanie i chroni przed chorobami grzybowymi. Poza tym ułatwia prace na plantacji, umożliwia bezkonfliktowy zbiór owoców przez klientów   – Chciałbym mieć jeszcze kawałek pola, aby wydłużyć  jeszcze bardziej cykl zmianowania – mówi Jan Nawieśniak.

Miedze i zadrzewienia

Miedze są pierwotnym, najmniej przekształconym przez człowieka, bogatym źródłem pożytecznych roślin i miejscem życia wielu pożytecznych organizmów, owadów. Dlatego są one ważnym elementem w każdym gospodarstwie ekologicznym. Tutaj gospodaruje sama natura. Dlatego w naszym gospodarstwie miedze są pod szczególna ochroną. To samo dotyczy zadrzewień. Obsadziliśmy całe gospodarstwo różnymi krzewami owocowymi uprawnymi m.in. aronią oraz krzewami dzikimi m.in. różą. Te żywopłoty nie tylko chronią pola przed wiatrami, przymrozkami, ale są miejscem życia, przebywania, gniazdowania, żerowania wielu ptaków, pożytecznych owadów i innych zwierząt. Dla przykładu na pozostawionych owocach aronii zimą żerują stada gilów i innych ptaków. Na polu staramy się również pozostawiać sterty kamieni gdzie bytują m.in. drapieżne ssaki niszczące polne gryzonie. Przed domem stoją karmniki dla ptaków. By nie dostały się do nich koty słupki owinięte zostały metalową blachą.

Duchowy wymiar pracy

Do ekologii trzeba ludzi aktywować, zachęcać słowem ale najlepiej przykładem. Pokazywać że poprzez normalną  pracę dla siebie i dobra bliźnich – ale nie bezsensowną harówkę za pieniędzmi – jest to droga do wolności, radości i szczęścia. Tak my traktujemy nasze gospodarowanie. Dla nas jest to bycie i uczciwe zgodne z prawami natury gospodarowanie na danym nam przez Boga we władanie zakątku ziemi. Nazywamy go nawet małym rajem na ziemi. Jesteśmy tutaj naprawdę szczęśliwi i wolni. Zauważyłem i jestem pewien że, pieniądze nie uczynią ludzi wolnymi i szczęśliwymi. Stają się oni raczej ich niewolnikami, boją się potem że je stracą. To że mamy niewiele czyni nas bardziej wolnymi – o wielu rzeczach wtedy też można samemu decydować. Staramy się żyć w zgodzie ze wszystkimi i być dobrymi, tego uczyła nas Mama. Unikamy wszelkich kłótni i nie patrzymy na błędy innych.   

Docenić porządek w gospodarstwie

Gdy wjeżdża się do gospodarstwa na pierwszy rzut oka rzuca się ogromny porządek w obejściu. Ogród przed domem z pięknymi kwiatami, wszystkie maszyny ustawione  w wydzielonym miejscu, starannie ułożona pryzma z obornikiem, czyste i opisane starannie budynki i pomieszczenia gospodarskie, garaż, warsztat  – Porządek to bardzo ważna rzecz, a nawet śmiem twierdzić że pierwszoplanowa rzecz w gospodarowaniu. Zewnętrzny porządek oddziałuje na nasze wnętrze, naszego ducha , przenika niejako nas także wewnętrznie. To rodzi także harmonię wewnętrzną, ład, daje spokój. A w ekologicznym gospodarowaniu spokój bardzo się przydaje, jest nawet wręcz konieczny bo udziela się on najbliższym, klientom także zwierzętom, całemu otoczeniu. Utrzymanie porządku to rodzaj czynnej modlitwy. W utrzymaniu porządku pomaga odpowiednie oznakowanie pomieszczeń.

Chów bydła

Rolnicy trzymają krowy rasy polskiej czerwonej i simmental – każda z nich ma swoje imię (Pampeluna, Malwina, Wasylka), które napisane jest nawet nad stanowiskiem w oborze. –Odwiedzający gospodarstwo konsumenci są zadziwieni, gdy widzą, że nasze krowy nie dość, że mają imiona to jeszcze na nie reagują – śmieje się Jan Nawieśniak. – Koło zwierząt trzeba być spokojnym, trzeba do nich mówić, nie można być zdenerwowanym. To jest pierwszy element dobrostanu zwierząt – dodaje rolnik. Cielęta trzymane są dwa miesiące przy krowie. Rolnicy uważają, że jest to humanitarne dać krowie możliwość pielęgnacji swojego cielęcia. Nie chcemy zabierać zwierzęciu całego mleka. – Myślę, że dzięki temu krowy są zdrowsze – ssanie cielaka jest najlepszym lekiem na zapalenie wymion! – mówi rolnik. Krowy czerwone rzadko mają problemy zdrowotne, simmentale są bardziej wrażliwe. – Najgorsze dla krów są przeciągi. W jesieni gdy wracają krowy na noce do obory trzeba bardzo uważać by krowy nie były na nie narażone i sie nie przeziębiały. Na przeciągi bardziej  wrażliwe są simentale niż krowy czerwone. Najlepiej byłoby bydło  zostawić na pastwisku przez cały rok, ale niestety nasz klimat na to nie pozwala. Zmiany temperatur i różnice temperatur między oborą i pastwiskiem też nie są dla krów dobre. Najniebezpieczniejszy jest moment kiedy w ogóle przestają wychodzić na pastwisko – mówią rolnicy. Z mleka wytwarzane są sery, a także masło. Rolnicy mają 5 rodzajów maselnic. Klienci mogą kupić śmietanę i masło, ale przeznaczone jest one dla niewielkiej grupy odbiorców.

Drób

W gospodarstwie panuje także różnorodność drobiu. Najwięcej jest oczywiście kur rasy zielononóżka. Został dla nich  wybudowany nawet wybieg z wysokimi płotami uniemożliwiającymi wyfruwanie – Za najlepszy białkowy stymulator nieśności uważam kwaśne mleko. Jest ono dla kur także smakołykiem. Dopóki nie ma kwaśnego mleka stado 40 kur niesie 18 jajek, a po dodaniu kwaśnego mleka 36 – zauważa Małgorzata Nawieśniak

Czosnek dodatkiem do pojenia drobiu

Do pojenia drobiu rolnicy wykorzystują również zioła. Jednodniówki dostają do picia rumianek. Od drugiego tygodnia kaczątka otrzymują wodę z czosnkiem. Przynajmniej raz w miesiącu zamiast wody przez kilka dni drób pije wodę z czosnkiem. Receptura jest prosta: ząbki czosnku zalać przegotowaną ale letnią wodą i zostawić a później rozcieńczyć taki roztwór jeszcze raz wodą. Taka kuracja uodparnia i wzmacnia drób.

Pasja do książek i poszerzania wiedzy

Pasją Jana Nawieśniaka są wizyty w antykwariacie i zbieranie książek. W domu jest ich pokaźna kolekcja. Wiele publikacji ściśle związanych jest z tematyką rolniczą, a zwłaszcza kwestią współżycia owadów z roślinami, wzajemnego oddziaływania owadów na owady. Poznawanie tych zależności jest „konikiem” rolnika.

Pełna wersja artykułu oraz fotoreportaż dostępne są w numerze 36 (4/2011) Eko Arki

36eko-arka-4-2013

Karol Przybylak, Zbigniew Przybylak