Ekologicznej uprawy truskawek Janusz Kret nauczył się w Niemczech, stamtąd przywiózł również inspiracje związane z niekonwencjonalną metodą ich sprzedaży. Każdego lata mieszkańcy Dolnego Śląska mogą zrywać ekotruskawki z jego pola… samodzielnie. Chętnych nie brakuje.

Janusz Kret wraz z rodziną gospodaruje we wsi Kluczowa w województwie dolnośląskim, około 60 km od Wrocławia. Gospodarstwo od 8 lat prowadzone jest ekologicznie. Specjalizuje się w uprawie ekologicznej truskawki, której rolnik nauczył się m.in. na niemieckich plantacjach. Stamtąd przywiózł także odmiany swoich truskawek, które świetnie sprawdzają się w polskich warunkach. Co ciekawe 80% ekologicznych truskawek jest zbierana przez klientów, którzy sami przyjeżdżają na plantację pana Janusza Kreta.

Janusz Kret jest rolnikiem z wykształcenia i z zamiłowania. Razem z kolegą jeździł na niemieckie plantacje ekologicznych truskawek, głównie do pracy przy uprawie i zbiorze. Kilka lat regularnych pobytów zagranicą i namowy kolegów pomogły w podjęciu decyzji o przejściu na ekologię. Jak podkreśla rolnik, to była dobra decyzja.

Cieszę się, że moje pola są wolne od chemii. Gdy widzę jak dużo oprysków wykonuje się na wszystkie rośliny rosnące na polach, to zastanawiam się, czy konwencjonalne rolnictwo ma sens i czy w ogóle generuje jakikolwiek zysk? Jak porównuję moje uprawy na niespełna 6 hektarach z uprawami rolnika konwencjonalnego, który ma w mojej okolicy 200 ha, nowy sprzęt, kredyty, czyli ponosi bardzo duże koszty, to zauważam, że zyski z mojego małego eko gospodarstwa są porównywalne z jego dochodami. Uprawy ekologiczne wymagają dużo nakładu pracy, ale mimo wszystko ponoszę małe koszty (nie kupuję drogich nawozów, nie wykonuję oprysków itd.), dlatego też generowane zyski są stosunkowo duże do poniesionych kosztów. Kiedyś zastanawiałem się nad powiększeniem gospodarstwa, ale ceny gruntów na naszym terenie dochodzą nawet do 100 tys. zł za 1 ha (na przetargach), co stanowi kwotę absurdalną i nie pozwala na powiększenie gospodarstwa przeciętnemu rolnikowi. Wyszedłem z założenia, że: „mniej się ma, ale głowa nie boli” i coś w tym jest!

– tłumaczy z uśmiechem Janusz Kret.

Truskawki zbierają się same

Sposób „samozrywania” truskawek na plantacjach zaobserwowałem w Niemczech i bardzo mi się to spodobało. To duże ułatwienie dla rolnika, bo nie musi najmować i szukać ludzi do zbioru. Dodatkowo może swoim klientom zaproponować uczciwą i przystępną cenę za zebrane ekotruskawki. Oczywiście klienci mogą także najeść się zupełnie gratis. Widzę, że ludzie przyjeżdżają całymi rodzinami i biorą duże ilości, nawet po 50-100 kg, czasami codziennie. Swoją plantację udostępniam zazwyczaj popołudniami, od 15 godziny do późnego wieczora. Klienci płacą od kilograma za zebrane owoce. Rano sam zrywam truskawki i przygotowuję dostawę dla stałych odbiorców, pod konkretne zamówienia

– mówi Janusz Kret.

Marketing szeptany

Na początku sprzedaż ekologicznych truskawek była prowadzona tradycyjnie: zatrudniano ludzi do zbioru, a potem rozwożono towar do sprzedaży. Jednak taka forma była bardzo czasochłonna. Janusz Kret zaczął proponować klientom, że mogą przyjechać do gospodarstwa i samodzielnie zebrać truskawki. To miała być dużo korzystniejsza forma zbioru, bowiem klienci otrzymają produkt prosto z pola, w dobrej cenie i oczywiście w najwyższej jakości. W promocji takiego systemu zbioru i sprzedaży pomógł szeptany marketing. Na brak klientów nie można narzekać, zainteresowanie raczej rośnie niż maleje.

43-44ekoarka (1)

Podrozdziały

Agrowłóknina i wcześniejsze zbiory
Tylko swoje sadzonki: Korona i Sonata
Pielęgnacja plantacji
Uprawa warzyw
znajdziesz w numerze 3-4/2013 Eko Arki

Ręczne pielenie

Pielenie zazwyczaj wykonywane jest opielaczem ręcznym i haczką. Czasami do pomocy zatrudnione są osoby, ale z uwagi, że ciężko znaleźć chętnych do pracy, rolnicy starają się siać tylko tyle warzyw ile będą w stanie sami opielić.

Staw do nawadniania

Plantacja warzyw jest nawadniana wodą z pobliskiego stawu, który rolnik wykopał samodzielnie. Woda w stawie napełnia się sama, wodami gruntowymi. – Uprawa warzyw w naszym rejonie, gdzie brakuje wody, zwłaszcza w czerwcu, bez nawadniania nie miałaby sensu – mówi rolnik.

Problem z dziką zwierzyną

Niestety zdarza się, że uprawy niszczone są przez sarny, dziki i inne zwierzęta. Dlatego plantacja otoczona jest drutem z prądem. To jedyne zabezpieczenie, które możemy wykonać, chociaż czasami i ono nie jest skuteczne. W naszej okolicy wielu rolników ma duże problemy z dziką zwierzyną, niejednokrotnie doszczętnie niszczy uprawy. Lisy natomiast zabijają: kury, kaczki, gęsi. W naszym gospodarstwie mamy kury i kaczki, ale kiedyś jednego popołudnia lis zadusił nam 60 kur. Lisy to prawdziwa plaga

– żali się rolnik.

Dobre plony pszenicy

Na stosunkowo niewielkim obszarze, bo 1,5 ha posiana jest pszenica. – Zazwyczaj dostaje stanowisko po roślinach bogatych w azot. Zbieram około 4,5-5 ton z 1 ha. Staram się jako poplon po żniwach wsiewać wykę. Wysiewam również mieszkankę owsa z wyką, z której po oddzieleniu mam własne nasiona wyki na poplony – mówi rolnik. Zbiór zbóż odbywa się wynajętym kombajnem.

Eksperyment z soją

W tym zeszłym roku (2012) rolnik posiał soję, Augustę, której nasiona otrzymał z Uniwersytetu z Poznania. Niestety, ta odmiana nie sprawdziła się na jego polach, rośliny słabo plonowały, niezadowalający był ich zbiór. Prawdopodobnie było zbyt zimno.

Najważniejszy jest kompost

W gospodarstwie główny nawóz pod warzywa stanowi kompost. By był dobry, rolnik zakupił kilka lat temu dżdżownice kalifornijskie, które pomagają w szybkim rozkładzie materii organicznej. Dżdżownice przemieszczają się swobodnie w zależności od potrzeb pokarmowych. Pryzma kompostowa została podzielona na dwie części: młodszą – świeżą i starszą – dwuletnią, gotową do wykorzystania. Kompost używany jest do jesiennego nawożenia pól, na których wiosną posiane zostaną warzywa. Tylko ziemniaki zasilane są nim tradycyjnie wiosną. Dodatkowo, by przyspieszyć rozkład świeżego kompostu, pryzma polewana jest efektywnymi mikroorganizmami (tymi najzwyklejszymi). EMy rozrabiane są w deszczówce, bo nie ma chloru i jest lepsza. Rolnik wykorzystuje EMy trzeci rok. Stosuje je także do oprysków przed kwitnieniem truskawek – zapobiegawczo przeciw chorobom grzybowym i po zbiorach – by przyspieszyć proces rozkładu materii organicznej, m.in. słomy wykorzystanej do ściółkowania.

Zimową porą konstruuje sprzęty

Janusz Kret każdego roku, zwłaszcza zimą, swój wolny czas spędza w garażu, gdzie w warsztacie konstruuje maszyny. Tak oto domowym sposobem powstał siewnik do warzyw oraz sadzarka m.in. do cebuli i czosnku. Szczegóły wraz ze zdjęciami własnoręcznie skonstruowanych maszyn – w dziale sprzęt – „Sadzarka i siewnik własnej konstrukcji”.

Tekst: Magdalena Przybylak-Zdanowicz
Fot. Karol Przybylak i archiwum gospodarstwa

cały artykuł, więcej zdjęć oraz prezentacje i projekty maszyn konstruowanych przez Janusza Kreta znajdą Państwo w numerze 3-4/2013 czasopisma Eko Arka.