Zatrzymać wilgoć w glebie, zmniejszyć skutki suszy można prostymi zabiegami uprawowymi. Dlatego wśród rolników i ogrodników ekologicznych  popularne jest przekonanie, że częste „hakanie” jest ważniejsze dla życia roślin niż częste podlewanie.

Zabieg „hakania” czyli, gracowania, wzruszania gleby po podlewaniu, czy silniejszym deszczu, ale też w okresie posuch, zazwyczaj służy też zwalczaniu chwastów, bywa też połączony z przerywkami. Najprościej mówiąc, główna jego korzyść sprowadza się do systematycznego otwierania „porów” w ziemi. To z kolei polepsza pobieranie wody gruntowej i z pary wodnej oraz rosy.

Przy zwalczaniu chemicznym chwastów ten proces nie zachodzi. Pielenie ręczne i mechaniczne sprawia, że na grządkach zostawia się również przy okazji resztki chwastów. W okresie silnego nasłonecznienia taka ściółka dodatkowo chroni glebę przed zbytnim nagrzaniem. Oczywiście do powyższych zaleceń należy podchodzić rozważnie. Na pewno są one ważniejsze i dają bardziej widoczne efekty, gdy mamy grunt zlewny, gliniasty, ilasty niż w przypadku upraw na glebach piaszczystych.

Ziemia pulchna trzyma wilgoć

To że gleba bardziej próchniczna i gruzełkowata lepiej zatrzymuje wodę nie jest jakąś nowością odkrytą przez ogrodnictwo ekologiczne. Światli rolnicy i ogrodnicy wiedzieli doskonale o tym w połowie XIX wieku, o czym świadczy poniższy cytat z publikacji „Wykład teorii uprawy ziemi” Rosenberga-Lipińskiego, właściciela ziemskiego na Górnym Śląsku. „Większa lub mniejsza własność wysysania i zatrzymywania wilgoci atmosferycznej jest w prostym stosunku do większej lub mniejszej jej pulchności i gąbczastości.”

A nie ulega że pulchność i gąbczastość lepsza jest gleby z dużą zawartością próchnicy. Z kolei tej bywa najwięcej gdy nawozi się pola i grządki w ogrodach nawozami organicznymi od kompostu, obornika począwszy na zielonych nawozach skończywszy. Nawozy sztuczne najogólniej powodują stopniowe „kamienienie” gleby.

Artykuł pochodzi z numeru 3/2008 Eko Arki, kup ten numer